buyfyn

Spokojne finanse zaczynają się w domu

← Aktualności
Historia uczestniczki

Rozmowa przy kuchennym stole: jak Ewa uporządkowała domowy budżet

Krótka historia Ewy z Suwałk, która przyszła na konsultację indywidualną z teczką rachunków i bez planu, a wyszła z jasnym podziałem wydatków na kolejne miesiące.

Agnieszka Kowalczyk

5 min czytania

Rozmowa przy kuchennym stole: jak Ewa uporządkowała domowy budżet

Telefon w poniedziałek rano

Ewa zadzwoniła do nas w poniedziałek, kiedy w biurze zapisów było jeszcze cicho. Mówiła spokojnie, ale od razu zaznaczyła, że nie wie, od czego zacząć. Pracuje na etacie, mieszka z mężem i synem w Suwałkach, a co miesiąc czuje, że pieniądze rozchodzą się szybciej, niż zdąży je policzyć. Nie chodziło o żaden kryzys, raczej o stałe poczucie bałaganu.

Opowiedziałam jej, jak wygląda konsultacja indywidualna: to rozmowa z instruktorem o domowym budżecie, bez ocen i bez pośpiechu. Termin rezerwuje się przez formularz na stronie, podając imię, nazwisko, e-mail, telefon, preferowany termin i temat. Ewa zapytała jeszcze, czy musi przygotować coś szczególnego. Odpowiedziałam, że wystarczy to, co ma pod ręką, bo resztę uporządkujemy razem.

Wypełniła formularz jeszcze tego samego dnia. Po kilku godzinach wysłałam jej potwierdzenie terminu i krótką listę rzeczy, które warto przynieść. Lista była celowo niewielka, żeby przygotowania nie zniechęciły do przyjścia.

Co Ewa przyniosła na spotkanie

Przyszła z papierową teczką. W środku były wyciągi z konta za ostatnie trzy miesiące, rachunki za prąd i internet, kilka paragonów z dużych zakupów oraz kartka, na której zapisała stałe opłaty. Część rzeczy miała w telefonie, więc dopisała je długopisem na marginesie. Zdziwiła się, że to wystarczy, bo spodziewała się wymagań jak w urzędzie.

Katarzyna Jabłońska, instruktorka prowadząca konsultacje, zaczęła od pytania, które zaskoczyło Ewę: co w tych papierach ją najbardziej męczy. Nie od razu padła odpowiedź o kwotach. Ewa powiedziała, że męczy ją niepewność, czy w danym miesiącu starczy na wszystko, co ważne. Od tego zdania zaczęła się właściwa praca.

Instruktorka nie oceniała żadnego wydatku. Prosiła tylko, by Ewa opowiadała, do czego służy dana pozycja i jak często się powtarza. Dzięki temu papiery przestały być stosem rachunków, a zaczęły być historią jednego domu.

  • wyciągi z konta za ostatnie trzy miesiące
  • rachunki stałe, takie jak prąd i internet
  • lista opłat powtarzających się co miesiąc
  • kilka paragonów z większych zakupów

Podział na stałe, zmienne i nieregularne

Pierwszą rzeczą, jaką zrobiły razem, było rozdzielenie wydatków na trzy grupy. Stałe to te, które wracają w tej samej wysokości, jak czynsz czy abonamenty. Zmienne to jedzenie, paliwo, drobne zakupy. Nieregularne to wydatki, które zdarzają się kilka razy w roku, jak przegląd samochodu, prezenty czy wyprawka szkolna dla syna.

Ewa przyznała, że właśnie trzecia grupa zawsze ją zaskakiwała. Wydawało jej się, że to pojedyncze wpadki, tymczasem po zsumowaniu okazało się, że wracają regularnie i wcale nie są przypadkowe. Wystarczyło podzielić ich roczną sumę na miesiące, żeby przestały wytrącać budżet z równowagi.

Instruktorka pokazała prosty arkusz, w którym każda grupa ma swoje miejsce. Ewa wpisała w niego dane z teczki jeszcze podczas spotkania, krok po kroku, z pytaniami po drodze. Nie było tabel z wieloma kolumnami, tylko kilka czytelnych rubryk, które da się utrzymać bez specjalnych umiejętności.

Moment, w którym coś się zmieniło

Około czterdziestej minuty rozmowy Ewa zatrzymała się nad arkuszem i powiedziała, że pierwszy raz widzi swoje wydatki w jednym miejscu. Nie było to odkrycie sensacyjne, raczej ciche zdziwienie, że to wszystko jest policzalne. Wcześniej miała w głowie mglisty obraz, w którym każda pozycja wydawała się większa, niż była naprawdę.

Wtedy Katarzyna zaproponowała, by nie wprowadzać wielkich zmian. Zamiast szukać oszczędności na siłę, poprosiła o jedno: żeby przez miesiąc zapisywać wydatki zmienne w arkuszu, bez poprawiania ich w trakcie. Ewa zgodziła się chętnie, bo wymaganie było małe i konkretne.

Spotkanie trwało około godziny. Na koniec Ewa zabrała ze sobą wydrukowany arkusz oraz notatki, które instruktorka dopisała na marginesach. W drzwiach powiedziała, że po raz pierwszy od dawna wychodzi z rozmowy o pieniądzach bez ciężaru w głowie.

Co wydarzyło się w kolejnych tygodniach

Po kilku tygodniach Ewa odezwała się z krótką wiadomością. Napisała, że prowadzi arkusz regularnie i że nauczyła się odkładać wydatki nieregularne w oddzielnej rubryce. Nie podała żadnych kwot, a my o nie nie pytałyśmy. Ważniejsze było to, że budżet przestał być dla niej tematem, którego unika.

Zapytała też, czy mogłaby przyjść z mężem, bo chcieliby wspólnie rozmawiać o planowaniu wydatków. Opowiedziałam jej o zajęciach dla rodzin, które prowadzimy w małych grupach i które dotyczą właśnie rozmowy o pieniądzach w domu. Zgłoszenie na kurs składa się przez formularz na stronie kursów, a termin ustalamy po jego otrzymaniu.

Historia Ewy nie jest wyjątkowa, i dobrze. Pokazuje, że pierwsza konsultacja nie wymaga wielkiego przygotowania ani odwagi, tylko gotowości, by usiąść i spojrzeć na własne wydatki bez pośpiechu.

Co z tej historii warto zabrać dla siebie

Z rozmów takich jak ta z Ewą wyciągam kilka prostych wniosków. Po pierwsze, bałagan w budżecie rzadko wynika z braku chęci, częściej z braku jednego miejsca, w którym wszystko jest zapisane. Po drugie, wydatki nieregularne łatwo przeoczyć, a to one najczęściej psują miesięczny plan.

Po trzecie, na konsultację nie trzeba przychodzić z kompletem dokumentów ani z gotowym pytaniem. Wystarczy to, co mamy w domu, oraz chęć, by o tym porozmawiać. Instruktor pomaga nazwać rzeczy, które do tej pory były tylko ogólnym niepokojem.

Jesienią wiele osób zaczyna myśleć o domowych rachunkach z większą uwagą, bo zbliżają się wydatki związane z zimą i świętami. To dobry moment, żeby usiąść do arkusza i zobaczyć, jak naprawdę wygląda nasz miesiąc.

  • jedno miejsce na wszystkie wydatki porządkuje myślenie
  • wydatki nieregularne warto rozłożyć na miesiące
  • na pierwszą rozmowę wystarczy to, co jest w domu

Konsultacja indywidualna nie jest egzaminem ani kontrolą, tylko spokojną rozmową o tym, jak wygląda budżet Państwa domu. Ewa przyszła z teczką rachunków, a wyszła z arkuszem i prostym planem na kolejny miesiąc. Jeśli chcą Państwo spróbować podobnie, termin można zarezerwować przez formularz na stronie usług, a my potwierdzimy go wiadomością e-mail.

buyfyn

buyfyn to szkoła kursów kompetencji finansowych z Suwałk. Uczymy planowania budżetu domowego w małych grupach, prostym językiem i na praktycznych ćwiczeniach.

Dane kontaktowe

Półwiejska 37
61-888 Poznań, Poland
+48 736 915-420
kontakt@buyfyn.net

Godziny otwarcia

Poniedziałek–piątek
9:00–17:00
Sobota
10:00–13:00
Niedziela
Nieczynne